Początki mojego krótkiego romansu z nową Ibizą były kiepskie. Wsiadłem, przejechałem kawałek i na pierwszym skrzyżowaniu zdławiłem silnik. Lekkie muśnięcie pedału hamulca wystarczyło, by auto stanęło w miejscu. Zbierając nos z kierownicy utyskiwałem na inżynierów, którzy całkiem bez wyczucia regulowali siłę hamulców. Ochoty na dalszą jazdę nie miałem.
Jednak kiedy następnego dnia rano wyjrzałem przez okno, zobaczyłem wesoły limonkowy kolor i zalotnie mrugające oko reflektora. Całość obudowana bardzo solidnie wyglądającym nadwoziem. Muskularnym, ale nie za ciężkim. Spora w tym zasługa koloru - dodaje Ibizie lekkości a przy tym nie razi. Duży plus dla stylistów, mniejszy dla księgowych - takie malowanie kosztuje 2 690 złotych.
Cóż, damy sobie jeszcze jedną szansę... mruknąłem. Już po kilku kilometrach musiałem przyznać, że pierwszego dnia grubo się myliłem. Wrażenia po pierwszej randce zupełnie nie przystawały do rzeczywistości i kolejne dni były już całkiem rozkoszne.
Fotele są wygodne, doskonale trzymają boki i obejmują ciało. Gruba kierownica dodaje pewności w prowadzeniu, drążek zmiany biegów świetnie leży w dłoni. Detalem, który najbardziej mnie ujął, są wyloty powietrza - pod klapkami kierującymi strumieniem nie ma "czarnej dziury", jak w innych, nawet dużo droższych samochodach. Maskują je plastikowe plastry miodu, przywodzące na myśl wyczynowe konstrukcje supersamochodów. Niby nic, ale cieszy oko.
Zupełnie inaczej jest z plastikowymi wstawkami. Udające aluminium elementy znajdują się na kierownicy, na dźwigni zmiany biegów. Na dodatek czarny panel radia razi w oczy błyszczącym wykończeniem. Brak w tym wszystkim zdecydowania i konsekwencji.
Na szczęście dużo lepiej Ibiza radzi sobie na drodze. Do ostro działającego hamulca można szybko się przyzwyczaić, a zawieszenie jest przyjemnie skalibrowane, dość twarde, ale jednocześnie wystarczająco komfortowe. Łatwo tłumi drobne nierówności i nie pozwala kanarkowej Ibizie skakać po drodze.
Silnik znany jest z innych modeli koncernu VW. To turbodiesel o pojemności 1,9 litra i mocy 105 koni. Pozwala on w niewiele ponad 10 sekund rozpędzać niezbyt ciężkiego Seata (1125 kg - o ponad 100 kg lżejsza od VW Golfa) i płynnie pokonywać kilometry w ruchu miejskim. Gwarantuje dobrą elastyczność i nawet wyczuwalna turbodziura nie jest w stanie zakłócić przyjemność jazdy. Szczególnie przy ruszaniu i pracy na niskich obrotach. Silnik ma chyba tylko jedną wadę - jest zbyt głośny.
Ibiza w wersji Sport daje mnóstwo frajdy z jazdy. Prowadzi się ją pewnie, nie ma tendencji do nad- i podsterowności. A z oryginalnym kolorem jest prawie jak egzotyczna piękność. Kiedy idziesz z nią po ulicy, ścigają na nią zazdrosne spojrzenia ciekawskich. Co z tego, że trochę za głośno się śmieje i lubi plastikową biżuterię?
Gaz Dynamiczna linia nadwozia, niezła dynamika i zawieszenie
Hamulec Nieco zbyt ostro działające hamulce, głośny silnik, brzydkie elementy wnętrza
Summa Summarum Ładne auto o niewielu wadach - zwrotne, szybkie, dobrze się prowadzące. Daje dużo przyjemności, ale potrafi też zirytować drobiazgami
Kompendium | Dane / Auto | Seat Ibiza 1.9 TDI |
| Nadwozie | kompakt, 5-dr., 5-os. |
| Silnik | Turbodiesel, R4, 1896 cm3 |
| Moc | 105 KM przy 4000 obr./min |
| Moment | 240 Nm przy 1900 obr./min |
| Napęd | Na koła przednie |
| Skrzynia | 5-manualna |
| Rozmiary | 405 x 169 x 145 cm |
| Rozstaw osi | 247 cm |
| Zawieszenie przód | MacPherson |
| Zawieszenie tył | oś skrętna, sprężyny śrubowe |
| Opony | 185/60 R15; 215/45 R16 (wersja Sport) |
| Masa | 1125 kg |
| Poj. bagażnika | 292 l |
| Poj. zbiornika paliwa | 45 l |
| Przyśp. 0-100 km/h | 10,6 s |
| Śr. spalanie | 4,7 l/100 km |
| V maks. | 187 km/h |
| Cena | od 58 990 zł (64 990 - wersja Sport) |
Konrad Bagiński