Pitbull walczy w błocie

Alex Kłoś
2008-12-10, ostatnia aktualizacja 2009-02-04 18:22

Pitbull - nowa zmota na bazie Nissana Patrola
Pitbull - nowa zmota na bazie Nissana Patrola
Fot. Sławomir Kamiński / AG

W podwarszawskim zakładzie kowalskim powstało profesjonalne auto do terenowych rajdów przeprawowych


Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Samochód ma zgrabną linię i atrakcyjną kolorystykę. Łby Pit bulli widać na lewarkach zmiany biegów i reduktora. Wycięty ze stali napis z nazwą tej rasy został zamocowany nad szoferką. Nad lejkiem wyciągarki straszy wielka stalowa paszcza, honorowe miejsce na masce zajmuje kolejna psi łeb.

Budowniczym auta jest Piotr "Pit bull" Karpiuk. Jedna z barwniejszych postaci warszawskiego światka off roadowego. Pseudonim zawdzięcza zamiłowaniu do rasy psów bojowych. Jest właścicielem zakładu kowalstwa artystycznego. Jego pasją są sporty ekstremalne, a przede wszystkim walka na trasach skrajnie trudnych rajdów przeprawowych. Zajmuje się też dozbrajaniem i budowaniem aut terenowych. Auto które skonstruował przed trzema laty, już dwukrotnie triumfowało w Pucharze Polski rozgrywanym przez pismo "OFF road.pl". Pit bull jadąc Suzuki Samurajem w tegorocznej klasyfikacji cyklu Poland Trophy uplasował się na szóstej pozycji klasy adventure. W następnym sezonie zamierza powrócić do klasy No limit, na świeżo zbudowanym aucie. To własna konstrukcja, czyli jak to mówią off roadowcy - zmota.

Podzespoły z antypodów

Jej szkieletem jest skrócona do długości Suzuki Samuraja i mocno odchudzona rama trzydrzwiowej wersji Nissana Patrola GR. Zawieszenie wsparte zostało na kutych wahaczach i wyposażone w sprężyny i amortyzatory australijskiej firmy Old Man Emu. Gumowe silentblocki zastąpiły zrobionym przez tę samą firmę polimerowe tzw. polibusze. Amortyzatory to produkt firmy Koni, model heavy duty. Oryginalne tylne wahacze o konstrukcji rurkowej zastąpiły przednie o nieporównywalnie mocniejszej budowie.

Oba mosty napędowej mają pełną blokadę mechanizmu różnicowego firmy ARB. Kompresor do zasilania blokad ma możliwość pompowania kół. Te są podświetlone diodowymi lampkami, oświetlającymi także trzy wyciągarki: dwie tylne elektryczne i pochodzącą z transportera opancerzonego BRDM przednią mechaniczną. Ta ma możliwość działania także do tyłu.

Sercem samochodu jest turbodoładowany diesel z Nissana Patrola o pojemności 2.8 litra. Inny jest czip w komputerze, "podkręcona" została pompa paliwa i przerobiony rozrusznik. Pomiędzy skrzynię biegów a reduktor zainstalowana jest przystawka odbioru mocy. Za jej sprawą pojawił się kolejny wał napędowy, zasilający mechaniczną wyciągarkę.

Skrzynia biegów, reduktor i oba mosty mają instalację odpowietrzającą. Umożliwia ujście ciśnienia wzrastającego niebezpiecznie dla zimmeringów m.in. wtedy, gdy elementy układu napędowego są pod wodą.

Tradycyjnie dla wyczynowych terenówek chłodnica zainstalowana jest za plecami pilota i kierowcy. Nad tym aby się przegrzewała czuwają trzy wentylatory.

Światła długie i mijania świecą dzięki lampom ksenonowym. Kierunkowskazy diodowym. To ogranicza pobór energii, przez co więcej pozostaje jej dla wyciągarek elektrycznych. Dwa akumulatory żelowe auta mogą pracować po wywrotce. Klatka bezpieczeństwa wykonana jest z rur bezszwowych o podwyższonej wytrzymałości, a trzymające w kubełkowych fotelach załogę pasy, mają trzy cale szerokości. Przy swoim aucie Pit Bull spędził ok. 1800 roboczogodzin, a to jeszcze nie koniec!

Cienka czerwona linia

Popijamy herbatę. Za ścianą pracują ślusarze. Co chwila w ruch idzie spawarka i szlifierka.

- Na przeprawówkach nie ma miękkiej gry. Człowiek dowiaduje się gdzie jest granica jego wytrzymałości. Do domu wracam lżejszy nawet o sześć kilo - mówi Pit Bull. - Mija 19 godzina walki. Czwarta nad ranem, zima, mokro, kompletne pustkowie, a do mety jeszcze 12 godzin. W głowie myśli, dlaczego sobie to robię? Pojawia się apatia i zaczyna się walka nie tyle z terenem, co raczej z własną psychiką - mówi Pit bull. Motto życiowe "tylko walka" ma wytatuowane na ręku.

Fatalne skutki może mieć stan umysły nazywany przez off roadowców amokiem. - W zeszłym roku na Poland Trophy czekaliśmy półtorej godziny za załogą, która wyciągając się na linie zablokowała trasę na OS-ie "skocznia". Postanowiliśmy ją w końcu wyminąć. Kiedy facet uporał się, zażądał żebym opuścił linę, bo chciał od razu jechać. Zwróciłem uwagę, że mogą poczekać, bo my się już ciągniemy na przedniej wyciągarce. Nie czekał! Ruszył pełnym gazem przez moją linę. Zapominając, że jest przypięty swoją taśmą asekuracyjną do drzewa. Rzuciło ich prosto na nas. Straciliśmy wszystkie światła, oni szyby. A mogło być gorzej. Nieco niżej czekał na przejazd gość na quadzie. Gdybyśmy polecieli na niego... - mówi Pit bull.

Terenówka do oglądania

Jego nowa zmota nie została jeszcze przetestowana. Jeszcze dwa lata temu jeździł swoimi terenówkami w nadwiślańskich rozlewiskach. Teraz już się tam nie zapuszcza. Miejsce zostało oznakowane jako rezerwat. W kolejnym przy żwirowni za Siekierkami, w którym jeszcze kilka lat temu rozgrywany był "Rajd niepodległości", jego kolegę w terenówce zatrzymał policyjny helikopter. - Sytuacja jest taka, że nie ma gdzie legalnie pojeździć terenówką w okolicach Warszawy. Pojadę zrobić test do znajomego pod Kraków. Na prywatny tor off roadowy. Może ktoś kiedyś stworzy taki obiekt pod Warszawą?



Źródło: Wysokie Obroty
  • Pitbull walczy w błocie turbokozik 10.12.08, 14:19

    To jakiś festyn/odpust a nia zgrabn linia i atrakcyjna kolorystyka... Łby Pit bulli - nie nieeeeee... Szacunek za myśl techniczną i pasję»