Swoboda_t testuje Caymana S

Tomasz Swoboda, red
2006-08-24, ostatnia aktualizacja 2006-08-24 00:00

Był 15 marca kiedy Tomasz Swoboda zasiadł przy komputerze i jako Swoboda_t podzielił się z uczestnikami forum przemyśleniami na temat jakości Mercedesa. Nie podejrzewał, że tych kilka uwag będzie miało tak dalekosiężne konsekwencje.

Tomasz Swoboda testuje Caymana S
Fot. Albert Zawada / AG
Tomasz Swoboda testuje Caymana S
ZOBACZ TAKŻE
Spece zawiadujący naszym portalem dokonali błyskawicznych kalkulacji, zidentyfikowali nadawcę i podali nam jego dane. Uznaliśmy, że półmilionowy post zdarza się tylko raz i wart jest nagrody. Propozycja Lemskiego, by Tomek testował wraz z nim nową Yamahę R1 upadała tym szybciej, im bardziej Lemski upierał się, że przy okazji nauczy naszego Gościa jazdy na jednym kole. Poza tym nie wiedzieliśmy, czy Tomka kręcą motocykle. Wybraliśmy więc coś mniej ekstremalnego, ale nie mniej ekscytującego. Porsche Cayman S - 295 KM, 275 km/h, 5,4 s. do setki.

Jest piękny kwietniowy poranek. Dworzec Centralny, ósma rano. Mimo niewyspania Tomek Swoboda rześkim krokiem kieruje się do czekającego nań Caymana S. Jego mina oraz wypełniony kanapkami plecak świadczy o tym, że jest gotów poskramiać blisko trzystukonną bestię choćby i cały dzień. Na Bemowie ze swadą, znawstwem i maestrią prowadzi ją po płycie lotniska. Potem towarzyszy nam na pomiarach i sesji zdjęciowej, zakończonej późno w nocy. Nasz Gość ostatnim pociągiem wraca do rodzinnych Katowic. Jeszcze raz dziękujemy, że poświęcił nam cały dzień. Mamy nadzieję, że mimo zapachu benzyny, dźwięku silnika, błysków fleszy i naszego towarzystwa miło go wspomina.

A oto jego uwagi o aucie.

Opinię na temat nadwozia każdy może sobie wyrobić sam (wystarczy kilka zdjęć z galerii). Auto jest nieduże i robi wrażenie zabawki, choć czarny lakier dodaje mu nieco powagi. To tak naprawdę uboższy kuzyn 911, do której jest bardzo (a może zbyt) podobny. Nie znaczy to, że auto mi się nie podoba. Wręcz przeciwnie - wygląda świetnie, bije na głowę konkurencję typu TT, Z4, SLK, 350Z, ale niestety tak jak inne modele mniejsze niż 911, będzie dla mnie zawsze tylko namiastką prawdziwego Porsche.

Nie da się ukryć Cayman S jest niski, ale wsiada się do tego wynalazku całkiem wygodnie - wysiadanie to już inna sprawa. Komuś to nie pasuje? Niech kupi Renault Espace.

We wnętrzu zwraca uwagę bardzo przyjemna skóra na fotelach i drzwiach, fantastycznie wykonana konsola środkowa. Niestety deska rozdzielcza już nie była obciągnięta skórą, a jedynie daszek zegarów. Owszem, plastik na podszybiu był wysokiej jakości, ale za 300 tysięcy chciałbym tam widzieć skórę. Pokrywa schowka była przyjemna w dotyku, ale twarda (wiem, wiem - marudzę) - niby nic, ale znowu za 300 tysięcy Średnio dobrze wyglądała też tapicerka dolnych części drzwi, wykonana z tego samego materiału co dywaniki.

Standardowe fotele są bardzo wygodne i świetnie trzymają z boku, choć nie są wcale głębokie. Mogłyby być tylko nieco szersze - nie jestem Szymi czy Izyda, a jednak były trochę przyciasne w okolicy lędźwi. Pozycja za kierownicą bardzo przyjemna, o ile ktoś lubi nisko siedzieć. Jak już chłopaki z WO odkryli przede mną tajniki wzdłużnej regulacji fotela bez trudu ustawiłem się tak, jak chciałem. Auto jest nieduże, ale ja nie miałem potrzeby odsuwać fotela na maksa - bomba!

Głośno, głośniej, Cayman

Stacyjka jak to w Porsche - po lewej stronie. Jeden ruch ręką i za plecami ożywa 3,4 litrowy potwór. Chyba, że akurat nie masz przy sobie karty immobilisera - wtedy i sto ruchów to za mało, o czym mieliśmy się okazję przekonać z Czarkiem Krampem na Bemowie (zamiast silnika słuchaliśmy koncertu pisków i brzęczków).

Gdy jednak karta jest w środku i silnik ruszy zaczyna się to, co tygryski lubią najbardziej. Wibracje dźwięków już na wolnych obrotach są bardzo ekscytujące, a po dodaniu gazu robi się bosko. Niestety - również głośno. Zbyt głośno. Naczelny celnie stwierdził, że samochód powinien być cichy, gdy potrzeba i głośny, gdy tego chcesz. Cayman nie daje takiego wyboru - jak nie jest głośny, to znaczy że stoi w miejscu. Hałas przy 3-3,5 tysiącach obrotów bardzo utrudnia rozmowę czy słuchanie muzyki. Przy niższych obrotach natomiast auto nie za bardzo chce jechać i to pomimo sporej pojemności i zmiennych faz rozrządu. "Dół" jest po prostu - w porównaniu do ognistej góry - dość słaby. Ma to jednak swoją zaletę - auto nie jest narowiste i spokojnie traktując pedał gazu można się bardzo komfortowo przemieszczać w gęstym ruchu miejskim. Wbrew pozorom samochód świetnie sprawdza się w takich warunkach - jest zwinny, zapewnia całkiem dobrą widoczność do przodu i na boki (gorzej gdy parkuje się tyłem) i co

zaskakujące - duży komfort jazdy (oczywiście nie mówię tu o wrażeniach akustycznych). Po jednoznacznie sportowym samochodzie na oponach 235/40/18 przód i 255/40/18 tył spodziewałem się twardego resorowania, podskakiwania na każdej nierówności, i bólu tyłka. Tymczasem Caymanem można naprawdę wygodnie jeździć na co dzień po naszych duktach. Do czasu. Sytuacja zmienia się po wciśnięciu przycisku usztywniającego zawieszenie. To rozwiązanie w sam raz do zabawy na torze, ale na nasze drogi już nie (. W tym miejscu czas wspomnieć o trzeszczeniu we wnętrzu! Tak - samochód za którego równowartość można wybudować dom trzeszczał! Odgłosy dobiegające od przodu nie budziły zastrzeżeń, ale te od tyłu... Po bliższych oględzinach doszedłem do wniosku, że masywne uszczelki tylnej klapy napierają na plastiki w bagażniku. Co tu dużo mówić. Porażka!

Wracając do silnika - po przekroczeniu jakichś 3,5 tysiąca obrotów zaczyna się robić wesoło. Przyspieszenia, bez żadnej przesady, wciskają w fotel. Sucho brzmiące 5,8 sekundy do 100km/h w realu dają po prosty niezapomniane wrażenia. W trakcie jazdy nie jest gorzej. Jedziesz sobie stówkę, redukujesz i dostaje potężnego kopa, a po samochodach, które jechały tuż obok nie ma śladu w lusterkach.

Skrzynia

Testowane Porsche wyposażone było w skrzynię Tiptronic, która...nie pasuje do tego samochodu. W trybie automatycznym nie można w 100% kontrolować samochodu (to charakterystyczne dla automatów opóźnienie), a w trybie manualnym czuć opóźnienie przy redukcji. Największym nieporozumieniem w wypadku Tiptronika jest jednak umiejscowienie przycisków zmiany biegów na kierownicy. Ich użycie wymaga oderwania kciuka od wieńca. Pół biedy, gdy wbijamy wyższy bieg, ale redukcja wymaga naprawdę nieprzyjemnej gimnastyki. Do tego przyciski na kierownicy całkowicie nie sprawdzają się w czasie jazdy w zakrętach - na Bemowie min. ścigaliśmy się w slalomie i zdarzało mi się w ostrym skręcie przypadkowo wrzucić wyższy bieg. Co więcej - gdy włączony jest tryb auto wystarczy jedno naciśnięcie przycisku i skrzynia przechodzi w tryb manualny. Niby logiczne, ale w zestawieniu z przyciskami na kierownicy może być źródłem nieprzyjemnych niespodzianek. Podobnie stwierdził naczelny WO. Według Niego łopatki sprawdzają się znacznie lepiej, a przecież facet ma porównanie.

Żeby nie było, że się czepiam pochwalić muszę bardzo przyjemny układ kierowniczy (choć mógłby mieć nieco bardziej bezpośrednie przełożenie) i system PSM (odpowiednik ESP). Pozwala on na zabawę i ingeruje dopiero gdy jest to konieczne.

To ja już nie chcę

Jako zwolennik tylnego napędu (ew. 4WD) nie mogłem jednak oprzeć się pokusie wyłączenia tego "ustrojstwa". Było wilgotno, dodatkowo wjechałem na płytę poślizgową. Trochę gazu, lekki skręt kierownicą - jest fajnie. Delikatnie zarzuca i chyba już czuję o co chodzi. Czas na coś więcej - mocniejszy skręt, ostro gaz. W razie czego popuszczę, skontruję i będzie elegancki ślizg. W tym momencie jednak czuję jakbym dostał z półobrotu od wiadomo kogo. Świat zawirował, wyślizgnął mi się spod tyłka i jedyne co zdążyłem to spanikować. Przy akompaniamencie donośnego pisku i swądzie spalonej gumy wywinąłem pierwszorzędny piruet - obróciło mnie o jakiś milion stopni. Jak już świat przestał udawać karuzelę wymamrotałem coś w stylu "ooookej to ja już nie chcę" i wcisnąłem na powrót knefel PSM -wystraszyłem się, że popsuję chłopakom autko, stracą pracę, Agora zbankrutuje i w ogóle będzie koniec świata. Na Bemowie też przekonałem jak silne bywają przyzwyczajenia - nie pierwszy raz jechałem automatem, ale tym razem - chyba z tego podniecenia - zapomniałem się przy zatrzymywaniu i depnąłem w wyimaginowany pedał sprzęgła. Tak, Cayman ma bardzo dobre hamulce! Podsumowując - samochód jest ładny, zaskakująco wygodny i fantastycznie szybki. Daje mnóstwo frajdy z jazdy. Ma wystarczająco dużo miejsca dla dwóch osób i jakiegoś bagażu (torba z termosem i bułkami mieści się bez problemu :P ). Niestety silnik jest za głośny na co dzień, a Tiptronic przełączany z kierownicy to nieporozumienie. No i te trzaski z tyłu(W sumie po dniu spędzonym z Caymanem strasznie się napaliłem na 911.

Porsche Cayman S

Kompendium

Nadwoziedwudrzwiowe, 2 miejscowe
Silnikbenzynowy boxer, 3386 ccm
Moc295 KM przy 6250 obr./min
Moment obrotowy340 przy 4400-6000 obr./min
Napędna koła tylne
Skrzynia biegówręczna, 6-stopniowa
Wymiary434,1/180,1/130,5 cm
Rozstaw osi241,5 cm
Pojemność bagażnika410 l
Pojemność zbiornika paliwa64 l
Masa/ ładowność1340/290 kg
Opony przód235/40 ZR 18
Opony tył265/40 ZR 18
Hamulcetarczowe, nawiercane i wentylowane
Średnica tarczprzód 31,8 cm, tył 29,9 cm
Prędkość maksymalna275 km/h
Przysp. 0-100 km/h5,4 s
Rodzaj paliwabenz. 98-okt.
Zużycie paliwa(ECE)
miasto 15,3 l/100 km

poza miastem 7,8 l/100 km

mieszane 10,6 l/100km

ŹRÓDŁO:


Źródło: Wysokie Obroty